urzędnik też człowiek :P

tak tak właśnie tak! wbrew temu co wielu myśli. urzędnik też człowiek. dwie ręce, dwie nogi, do tego głowa i tułów, i nieodłączny element – twarda d…  😀 z małym wyjątkiem  – ostatni element występuje u mnie bo cóż – serducho zbyt miękkie  😉 stąd wiele razy cierpi z tego powodu, no ale w końcu ile można być typową biurwą, urzędasem i najzwyczajniej w świecie…zołzą ?!

dla wielu ewenement jakim jest urzędnik – to ktoś pokroju robota. siedzi i stuka stuk puk całe 8h w klawiaturę, odbiera telefony i obsługuje „przemiłych” petentów… i taki oto robot -hmmm pić ani jeść nie musi – bo po co? nie wspominając o tym, że i czas zaoszczędzi bo i do toalety nie pójdzie 🙂 wooow super co nie? 

głowa niby jedna na karku – a o 1000 spraw pamiętać musi… bo niech się komuś przyśni zadzwonić o 15.29… z magicznym pytaniem co zrobić? gdzie przyjść? a czy jego sprawa już rozwiązana?

anielską cierpliwość do tego mieć musi, gdy po raz setny zniecierpliwiony człek zajrzy przez szparkę, czy już może wejść nie zwracając przy tym uwagi na obowiązujące go reguły i zasady…bo przecież spieszy się jak nigdy… wszak tyle spraw jeszcze załatwić musi…

wszak urzędnik to człowiek, który problemów i złych dni nie miewa. nie ma humorów, amorów itd.

obserwując każdego dnia zachowania i jednych i drugich takich przykładów mnożyć można bez liku.

drogi petencie wszak role odwrócić zawsze można. ta „święta krowa” jak czasami nas nazywasz może być twoim petentem, równie zrzędliwym, upierdliwym i docinającym, że co to za zwyczaje – kawa?! herbata?! o i jeszcze śniadanie???? kto widział takie rzeczy… no fakt nikt. każdy człowiek duży i mały ma do tego prawo, jednak nam urzędnikom często się to wypomina.

to nie jest tak, że nie mamy uczuć. że tylko potrafimy sztywno trzymać się reguł i zasad. też śmiejemy się, płaczemy, zakochujemy  i rozstajemy. niczym w tym nie różnimy się od ciebie… tak naprawdę czasami  sami nie wiemy kogo spotkamy po drugiej stronie biurka. kim ta osoba będzie dla nas w przyszłości i jak współpraca będzie przebiegać. nam naprawdę nie jest miło kiedy z wielkim fochem wychodzisz od nas a za magiczne 2 minuty dzwoni złowrogi telefon że mamy stawić się u szefa… czerpiesz z tego satysfakcję? 

nie mówię, że wszyscy jesteście tacy sami – wyjątki od reguły są. nie trzeba dużo by współpraca była lepsza. czasami wystarczy zwykłe – ok, poczekam, rozumiem przerwa. czasami wystarczy uśmiech i zwykłe dziękuję. my też tylko jesteśmy ludźmi. szczerze niestety nie zdajesz sobie sprawy z tego ile nerwów i pracy kosztuje załatwienie twojej jednej sprawy. ile czasu, wiedzy musimy poświęcić.  i czasami zwyczajnie po ludzku jest nam przykro tym jak nas traktujesz – ale co ty  o tym możesz wiedzieć.. wszak liczy się tylko twoja sprawa i to ty jesteś priorytetem. my się nie liczymy w tej całej rozgrywce i bieganinie…

a co jeśli wyjdę ze swej roli urzędnika – panika bo nie wiesz co zrobić? poznaj to jedyna rada. nie przyklejaj metki urzędas, biurwa. wszak właśnie dlatego ja z tej roli wychodzę, by ciebie poznać. i to ja ponoszę większe ryzyko, bo co jeśli doniesiesz na mnie do szefa? ale uwierz, że są chwile, kiedy ta wątpliwość i strach nie mają żadnego znaczenia. czasami trzeba złapać tą chwilę, która więcej może się nie powtórzyć. i to nie przypadek, że trafiliśmy na siebie właśnie tam… wszak to pisane z angielskiego LOVE przytrafić może się i nam w małym urzędowym pokoju, przy omawianiu twoich spraw ❤

dobranoc  😉

Dodaj komentarz