dzień jak każdy inny… 6.00 rano pobudka 7.30 początek 8-godzinnego maratonu. od numerka do numerka, od klienta do klienta. gdzieś pomiędzy jeden, drugi, trzeci…. już nie wiem ile ich było. ciągle tylko dryń, dryń, dryń. odbieram, słucham, odpowiadam. czasami włosy jeżą się na głowie, skąd pytań taka mnogość? i dlaczego to właśnie budzi Twoją ciekawość. im więcej dociekasz, tym wiem, że bardziej kombinujesz. dzwonisz z jednego, później drugiego numeru. odwracasz sprytnie pytania i sprawdzasz czy znów odpowiem tak samo. próbujesz zabłysnąć ile to masz znajomości i że jeden telefon wystarczy i wszystko będziesz miał na tacy. to co niemożliwe będzie Twoje. mylisz moje nazwisko, zmieniasz moje imię i nawet nie jest Tobie głupio, że się pomyliłeś. po czym z perfidnym uśmiechem składasz papiery i czekasz. a tu zonk 😀 karma wraca… ja pamiętam, mimo że codziennie obsługuję Was wielu. dla mnie każdy z Was jest indywidualnym przypadkiem. i jakież jest Twoje zdziwienie kiedy Cię wzywam, bo coś nadal jest nie tak. twierdzisz, że to moja wina? a tak naprawdę to Ty kolejny raz mnie nie słuchałeś. bajki i historie wyssane z palca możesz odłożyć na bok. tak na prawdę nie wiesz nic. o mnie, o tym po co przyszedłeś, bo przecież wszystko się Tobie należy. Tobie wszystko wolno, a ja cóż… jestem tylko głupim urzędasem, który za najniższą krajową ma siedzieć potulnie i Tobie usługiwać. tak tak kiedy to czytasz nie wierzysz ale tak właśnie jest. pomyślisz głupia baba. widocznie takie głupole są potrzebne by Tobie własnie pomóc. glupole z wyższym wykształceniem.
myślisz, że na każde Twoje pytanie znam odpowiedź? dziś właśnie dziś zastanawiałam się co ja tam robię? dzień spędzony na szukaniu odpowiedzi na Twoje filozoficzne pytania? skąd? po co? dlaczego? a to Pani nie wie? nie nie wiem bo nawet mi przez myśl nie przeszło, że ktoś może szukać luki w przepisach i zmieniać interpretacje zwykłych zdań. dziś zastanawiam się jak to możliwe, że po 9 latach mam pustkę w głowie. śledzę zmianę przepisów, staram się pomagać jak tylko potrafię. dla Ciebie i tak to cały czas za mało. to ja i tylko ja jestem winna, że musisz coś uzupełniać.
pytasz kiedy? poczekaj… szklana kula schowana głęboko w szafie. muszę ją wyjąć, wyczyścić i zaczarować… Ty znasz odpowiedź kiedy, widocznie masz lepsze dojścia do szefostwa 😉
czekaj.. to że od momentu pobrania numerka minęło 30 sekund to nie koniec świata – zdążysz
ja nie jestem złem za jakie mnie masz. tak samo jak Ty mam prawo czegoś nie wiedzieć, mam prawo pytać.
jestem takim samym człowiekiem jak TY….