Ten moment kiedy uświadamiasz sobie, że jesteś jedynym puzzlem nie pasujący do układanki…
Kiedy to w co wierzysz, dla innych stanowi powód do drwiących uśmiechów…
Kiedy Twoja wiara i sposób życia dla innych jest co najmniej dziwny…
Kiedy…. No właśnie kiedy? …
Zadaje sobie często to pytanie…
Dziś kiedy kilka razy musiałam opuścić swoją strefę komfortu, mój cichy i spokojny świat…musiałam dać do zrozumienia innym, że dla mnie nie jest istotne ile kto posiada i co jeszcze może mieć, do czego może w życiu dojść…
Istotne dla mnie jest to jakie miejsce w Moim życiu zajmuje Bóg i tego samego szukam u innych…
Przysłuchujac się prowadzonym rozmowom i obserwując otaczający mnie świat, często widzę jak rodziny daleko są od Boga. Jak miejsce Boga zajmuje wygoda i konsumpcjonizm… Jak trudno wygospodarować godzinę czasu na niedzielną mszę świętą. Jak trudno poświęcić czas dzieciom i rodzinie, tłumacząc się zmęczeniem i ciągłą gonitwą za pieniądzem i bogactwem.
Żyje w czasach, kiedy ktoś kto otwarcie mówi o Bogu uznawany jest za „nawiedzonego”. W czasach kiedy tak trudno znaleźć drugą osobę o podobnych poglądach.
Rodzina oparta na fundamencie, którym jest Bóg, codzienna modlitwa i wspólny udział w Eucharystii… Takie rodziny istnieją ❤️🙏
I taką rodzinę chcę stworzyć w przyszłości. Rodzinę gdzie będzie normalna rozmowa a nie krzyk. Gdzie będzie czas na pracę i odpoczynek. Gdzie dzieci będą wychowywane w wierze. I gdzie rodzice będą przykładem dla swoich dzieci.
Dlatego tak mało mnie tam, gdzie tych wartości brak…
Drogi Czytelniku dziękuję jeśli przeczytałeś całość i nadal pozostaniesz ze mną 🙏❤️
Jeśli natomiast zdecydujesz wyrzucić mnie ze swojego grona zrozumiem…