Zapewne każdy z Was zastanawiał się jaki był ten 2019rok.
Nie ma jednego słowa, który oddałby jego sens i przebieg.
Z jednej strony był to rok stabilizacji w pracy… Tak można było sądzić do września, kiedy ponownie zostałam sobie sterem, żeglarzem i okrętem na statku zwanym „dotacje”…
W życiu bez większych wzlotów i upadków, aż do grudnia 😍
Co zmieniło się w moim życiu? Odpowiem krótko: ja😃
Czego Wam życzę na ten zbliżający się wielkimi krokami 2020rok?
Abyście zawsze z ufnością dziecka patrzyli w przyszłość.
Aby drobne niepowodzenia nie podcinały Wam skrzydeł.
Żeby rodzina i przyjaciele ❤️ byli Wam drogowskazem na krętych ścieżkach życia. Pamiętajcie o jednym: oni mogą wskazać Wam, podpowiedzieć rozwiązanie, ale decyzja Zawsze musi należeć do Was.
Abyście potrafili dostrzegać małe rzeczy i ludzi wokół. Bo nigdy nie wiecie kogo los stawia na Waszej drodze. I jaka rolę nawet przypadkowe osoby mogą odegrać w Waszym życiu.
Aby każdy z Was na nowo odkrył sens prostych słów: proszę, dziękuję i przepraszam.
Abyście potrafili nawet w najbardziej kryzysowych sytuacjach obdarzyć drugiego człowieka uśmiechem. „Uśmiech bowiem kosztuje mniej od elektryczności, ale daje więcej światła.”
Abyście nie bali się marzyć. Marzenia są po to by nadać życiu sens. 😍
Abyście nade wszystko nie bali się kochać. ❤️
Aby cisza, która Was otacza była czasem na przemyślenie bieżących spraw.
Abyście potrafili przyznawać się do popełnianych błędów. Tylko ten kto nic nie robi, albo nic nie czuje się nie myli.
Abyście umieli czerpać z życia to co ważne.
Abyście nie przywiazywali się do spraw materialnych. Nie ma nic cenniejsze niż rzeczy, których nie można nabyć za pieniądze.
Aby w natłoku ciągłych spraw do załatwienia nie zgubić własnego JA🙂
Gdzie w tym wszystkich jestem ja???
Miniony rok nauczył mnie większej cierpliwości (chociaż ciągle nad tym pracuję). Nauczył mnie dostrzegać ludzi wokół. I pozwolił na nowo odkryć mnie jako kobietę. Czasami nie było łatwo, czasami brakowało sił. Czasami też trudno było przyznać się do popełnianych błędów.
Ostatni miesiąc pokazał mi, że życie totalnie może mnie zaskoczyć i sprawić że zapomnę jak się oddycha ❤️ pokazał mi też jedno… Jak łatwo można chcieć czegoś praktycznie już teraz… I jak łatwo można coś nieświadomie popsuć…. Zatracenie własnego ja… Chęć posiadania wiedzy o każdym kroku i czynie. Albo domysły co znaczy cisza…. Niby proste rzeczy, ale niewiele mające wspólnego z poczuciem, że chcesz z kimś być. Tak naprawdę żyjesz tylko wtedy, kiedy potrafisz cieszyć się z małych rzeczy. I nie zachowujesz się jak strażnik… Dobrze jeśli w czas się zorientujesz i postarasz naprawić błąd. Gorzej jeśli los nie da Tobie kolejnej szansy.
Bo z życiem i relacjami między ludźmi jest jak z jedzeniem torta. Jeśli jesz powoli i smakujesz każdy kęs, możesz odkryć głębie smaku i zapachu. Ale kiedy Twój głód jest tak duży, że łapczywie chwytasz każdy kęs… Nie jesteś w stanie sprawdzić, czy 2 kawałki są takie same czy jednak inne…
Życie uczy nas wielu rzeczy…
Zakończę ten post słowami piosenki z jednego z moich ulubionych filmów „If only”: love will you show everything, take this gift and don’t ask why ❤️