40…

To jest moje miejsce. To jest tak naprawdę część mojego życia, której nie mogę się pozbyć…

Mówiłam, że to koniec, że tu mnie już nie będzie… I tak miało być… Zazwyczaj nie rzucam słów na wiatr. Jeśli mówię, że czekam to zwyczajnie tak jest… Jeśli mówię, że tęsknię to właśnie to czuję… Jeśli kocham….

Tak tutaj właśnie tutaj z jednej strony anonimowo, z drugiej nie do końca. Jedno jest pewne i niezmienne. To co czytasz jest prawdziwe, bez żadnego fałszu i naciągania. Tu mogę nazywać rzeczy po imieniu.

40 dni i 40 nocy???

Dni, kiedy radość miesza się ze smutkiem. Kiedy między pracą a odpoczynkiem jest tak cieńka granicą, że prawie jej nie ma. 8 godzin, kiedy jestem pieprzoną perfekcjonistą. 8 godzin, kiedy czasu na myślenie nie ma… A co jest później? Później widzisz prawdziwą mnie… Osobę, która nie wstydzi się tych cieni pod oczami, które pokazują że jeszcze chwilę temu płakała… Osobę, która pod maską uśmiechu ukrywa tęsknotę, za KIMŚ kto jest gdzieś tam… Osobę, której oczy mówią więcej niż słowa… Oczy, które prawdziwie oddają ten smutek, żal, tęsknotę… Oczy, które już się nie śmieją jak kiedyś😔 spytasz gdzie w takim razie jest serce? Nie wiem… Podobno miejsce ma to samo, bije i tyle…

A kiedy przychodzi noc… To tak jakby jej nie było…nie dość, że krótka to jeszcze z kilkoma przystankami, nie wiadomo ani dlaczego? Ani po co? Noc jest od marzeń, które nigdy się nie spełnią… Noc jest dla tych myśli, które w ciągu dnia odsuwane są na bok… Nocą czekam na to co nigdy nie nadejdzie…

Może i jestem silną kobietą, może potrafię więcej niż inni… Może też emocje u mnie biorą górę nad rozumem… Może w dalszym ciągu jestem naiwna i wierzę w ludzi… Może kocham??? A może właśnie tego nie potrafię… Mimo wszystko ufam…

Tak prawdę mówiąc nikt nie wie co czuję… Ile uczyć i tych dobrych i złych kosztuje mnie to wszystko… Ile strachu, złości a jednocześnie odrobinę radości…

Ktoś kiedyś powiedział, że łzy nie są oznaką słabości. To znak że nasze serca nie stały się pustynią , że nadal czują… Tak naprawdę znamy się na tyle na ile Nas sprawdzono…

Czasami to wszystko boli, bo inaczej tęskni się za KIMŚ kto nadal jest… A inaczej za KIMŚ kto nagle postanowił zniknąć 😔nie powiem Wam, że istnieje złoty środek aby to wszystko pojąć i zrozumieć… Czas… to nie prawda, że leczy rany… On tylko przyzwyczaja Nas do tego bólu…

Tak samo słowa… One mogą skrzywdzić bardziej niż czyny 😔 I mimo, że zaklinasz rzeczywistość mówiąc, że nie chcesz skrzywdzić… Krzywdzisz, czasami nieświadomie i wbijasz szpile tam, gdzie jeszcze chwilę temu biło serce 💔