Urzędnik też człowiek… Part 3

Z życia urzędnika kolejny dzień. Dzień jakże inny od pozostałych. Nie ma kolejek, krzyku i gwaru. Jest cisza przerywana dzwonkiem telefonu.. Zagrożenie koronawirusem dotarło i do Nas. Każdy broni się jak może. I to co do tej pory wydawało się niemożliwe staje się naszą codziennością.

Jeszcze kilka dni temu wszystkie sprawy trzeba było załatwiać osobiście. Do czasu… Jeden mały wirus pokazał Nam, że dużo rzeczy załatwić można telefonicznie bądź mailowo. I tu zdania są podzielone. Jedni się cieszą, inni przeklinają bo niby czego się bać.

Chaos, brak wytycznych z jednostek nadrzędnych… Przepisy, ustawy, rozporządzenia jedno, a praktyka swoje… Po 5 dniach widzimy, że tak się nie da na dłuższy czas pracować. Terminy sztywne, pieniądze wydać trzeba… Pytanie jak to wszystko pogodzić? Ano się nie da…

Chronimy siebie i własne zdrowie=stoimy w miejscu. Stawiamy pracę na pierwszym planie, a wtedy ryzyko, że i Nas dopadnie koronawirus duże. Tak źle i tak niedobrze.

Z punktu widzenia naszych szanownych petentów… Jedni rozumieją, a drugim właśnie teraz pup jest do życia niezbędny i potrzebny… Skoro nie pracuje to się zarejestruje… A nuż ubezpieczenie się przyda… I tak mijają minuty i godziny, telefon rozgrzany do czerwoności dzwoni wciąż. Wachlarz pytań i rozwiazań czasami i Nas zaskakuje 🙄i szczerze nigdy byśmy na nie nie wpadli.

Organizacja pracy, narady, porady a ministerstwo nie zna odpowiedzi. Dwoimy się i troimy a i tak zawsze jest źle… Bo dodzwonić się nie idzie 🙃działamy po omacku, prawie jak we mgle…

Z obsady połowa… I zdawać by się mogło, że nie ma co robić… Wszak takie zdanie ma o Nas większość społeczeństwa. Społeczeństwa, które jeszcze w grudniu było zdania, że trzeba Nas zwolnić. Pupy zaś zamknąć bo są niepotrzebne.

Zapytam więc za czym kolejka ta stoi? Aktualności, komunikaty na stronie www, a oni wciąż swoje… A bo dotacja, a ten znów na stażu, ten chce na szkolenie, a ten pracy szuka… Ten zwyczajnie po ubezpieczenie…

I tak mijają kolejne minuty, w ciszy słychać jak zegar odmierza czas… I może za jakiś czas ktoś zwyczajnie doceni Nas…

Zrozumcie, że dla Nas ta sytuacja też jest nowa. Pytania pozostawione bez odpowiedzi… Zdawkowe i nerwowe załatwianie spraw przez telefon… Pretensje Wasze do Nas i odwrotnie… Tak jak i Wy nie wiecie co dalej tak i My na to nie znamy odpowiedzi…

Tak samo mamy rodziny, tak samo boimy się tego co przyniosą kolejne dni. I wierzymy, że tylko dzięki odpowiedzialnemu podejściu i w miarę możliwości pozostania w domu, możemy pozbyć się tego wirusa szybciej.

Są sytuacje na które nie mamy wpływu. To jedna z nich. Może dzięki temu nauczymy się dostrzegać i doceniać innych ludzi, których mamy obok siebie.

A urzędnik mimo, że czasami też jest nerwowy, w miarę możliwości pomoże…

Dodaj komentarz