Odwagi i do dzieła 😍

„Ludzie rozstają się z różnych powodów. Najczęściej jednak czują się bezsilni, zranieni i zawiedzeni. Oczekiwali wsparcia, miłości i zaangażowania. Wspólnej podróży przez życie, gdzie jedna osoba będzie wspierać i pomagać drugiej zawsze, gdy tylko to możliwe.

Jednak, gdy jedna osoba stara się każdego dnia, walczy o to uczucie, wspiera, pomaga, daje z siebie wszystko i za każdy razem odbija się od ściany, to w końcu też ma dość.

Każdy z nas ma granicę wytrzymałości, a wieczne usprawiedliwienia oraz narzekania typu „nie mam czasu”, „nie chce mi się” czy „bezsensu” tylko wbijają przysłowiowy gwóźdź do trumny. Pojawia się zaniedbanie. Nie ma już czułych słów, rozmów, nie ma wspólnych wyjść i małych szaleństw, nie ma drobnych gestów. Nie ma czasu, obecności, wsparcia, chęci.

Prawdziwa miłość to ciągłe zaangażowanie, praca, kompromisy i chęć dawania siebie. To ciągłe wspieranie się, wzajemna pomoc, rozmowy i wspólny czas razem. I to cała sztuka.

Pisałem o tym kiedyś, że to my faceci często popełniamy błędy, ponieważ nie zauważamy lub nie chcemy zauważać tego, że często ta biedna dziewczyna mimo, iż potrafi znieść bardzo wiele to jednak ma swoją granicę wytrzymałości i ona też w końcu się podda – z szacunku do samej siebie, z bezradności i braku sił. Wtedy my zdziwieni budzimy się z ręką w nocniku i nie wiemy co mamy zrobić, bo doceniamy to co mieliśmy dopiero wtedy, gdy to straciliśmy.

Mimo moich radykalnych poglądów uważam, że nie przestaje się kochać człowieka tylko dlatego, że coś spieprzył. Miał gorszy okres. Zawiódł Cię. Dostał kopa w dupę. Ok, rozumiem to – zasłużył.

Jednak czy to zawsze jest jednoznaczny powód, żeby skreślać go na zawsze? A może on właśnie się otrząsnął, zrozumiał najgorszy błąd jaki popełnił w swoim życiu i chce o Ciebie walczyć. Chce być z Tobą, bo Cię kocha i wynagrodzić Ci, że tak mocno Cię zawiódł? W dzisiejszych czasach tylko niewielka część z nas (facetów) potrafi powiedzieć „przepraszam”, „brakuje mi Ciebie” czy „rozumiem i postaram się być dla nas lepszy”. Każdy z nas popełnia błędy. Ja. Ty. On także. Może więc zasłużył na drugą szansę?

Ludzie często przytaczają słowa: „nigdy nie wchodzi się do tej samej rzeki”. Jednak ciężko te słowa używać w kontekście miłości, ponieważ Ty nigdy nie wejdziesz drugi raz do takiego samego związku jak wcześniej. Jesteście już inni, bogatsi o doświadczenia. OBYDWOJE. Teraz nie będzie już tak samo, będzie inaczej. On wcale nie musi popełnić tych samych błędów i Ty będziesz inaczej na wszystko spoglądać. Dlatego uważam, że czasem wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki. Jednak wtedy masz już pewność, że nie utoniesz, bo na plecach niesiesz koło ratunkowe zwane doświadczeniem. Czasem warto podjąć ryzyko…

Jeśli jednak znów Ty masz walczyć za was dwoje, chrzań to, nie miej skrupułów. Zrozum – Ty nie masz walczyć i kolejny raz cierpieć. Nie, zdecydowanie nie. Swoje już niestety wycierpiałaś, więc jeśli widzisz, że on do miłości nie dorósł i prawdopodobnie nigdy do niej nie dorośnie, to na tej pieprzonej rzece postaw tamę, która nie przepuści nigdy ani jednej kropli…”

  • Rafał Wicijowski, z książki OCZAMI MĘŻCZYZNY”❤️

To właśnie ten tekst dał mi dzisiaj do myślenia i nie tylko 😒 Autor pięknie opisuje relacje między dwojgiem ludzi, pokazuje uczucia ale… Jest jedno ale. Ta całą sytuację można odnieść do innych dziedzin życia. Relacje w pracy, wśród znajomych.

Zaczynam coś… I po pierwszych niepowodzeniach… zostawiam. Bo po co się wysilać i próbować coś zrobić. Po co dawać coś od siebie, skoro przyjdzie ktoś nowy i to zrobi?

Po co wyciągnąć rękę do drugiego człowieka i chociaż spróbować porozmawiać co poszło nie tak… Po co starać się naprawiać relacje, skoro łatwiej wyrzucić je do kosza i szukać nowych przygód. Szukać spełnienia i miłości wśród nowo poznanych osób, bo ktoś zwyczajnie zawiódł, mimo, że chciał aby było jak najlepiej?

Nauczyliśmy się świata tylko jednych wartości, coś się popsuło, wyrzucamy i sięgamy po nowe. Wszystko jest na raz, same jednorazówki… Począwszy od sprzętów i rzeczy, skończywszy na ludziach. Człowiek jak nawali czyt. zrobi coś czego byśmy się po nim nie spodziewali, palnie gafę itd. nie zasługuje na tzw. druga szansę i drugie życie. Ląduje w koszu razem z innymi rzeczami.

Nie ma czasu na majsterkowanie i szukanie odpowiedzi. Odchodzimy bez słow, bez próby ratowania. Drugiej stronie musi wystarczyć, że to My uważamy, że coś się nie uda. Stawiamy mur, który Nas strzeże przed próbą reanimacji… Co przemawia za takim postępowaniem?

Śmiem twierdzić, że zwyczajnie brakuje Nam przysłowiowych „jaj” 😂 słowo, które w ostatnim czasie często pojawia się w moim życiu to ODWAGA. Brakuje jej w każdej dziedzinie. Nie potrafisz przeciwstawić się szefowi, kiedy nie ma racji. Nie potrafisz odważnie zająć stanowiska dot. Twojego miejsca w domu, czy innych relacjach. W końcu nie masz odwagi by rozmawiać o tym co czujesz, co kieruje Twoim decyzjami. Łatwiej napisać „przykro mi” i uciec gdzie pieprz rośnie, niż powiedzieć, co dana osoba zrobiła źle.

Bylejakość, byle by coś tam zrobić. Czy aż tak nie stać Nas na konfrontację z drugim człowiekiem? Niczym struś głowa w piasek i jakoś to będzie. Pytanie czy chcemy by tak właśnie było?

Od zawsze powtarzałam, że nic nie dzieje się przypadkiem. Że wszystko dzieje się po coś… Świat nauczył Nas, że to rzeczy się kocha a ludzi używa, a zwyczajnie powinno być odwrotnie…

Brakuje Nam odwagi i bycia konsekwentnym w działaniu. Jedna osoba zarzuciła mi ostatnio, że moja wiara w Boga nijak ma się do tego bloga i samotności, która w wielu postach się pojawia. Ktoś drugi pokazał mi, że w moim działaniu jest konsekwencja, bo to wszystko się że sobą łączy.

Jesteśmy tylko ludźmi, wierzymy w wiele rzeczy i ideałów. Wierzymy w Boga, którego nie widzimy. Czy aby napewno? Modlimy się mimo, że owoców naszej modlitwy nie widać. I co wtedy, też powinniśmy ta relacje wrzucić do kosza? Nie. Bo chrześcijanin jest człowiekiem nadziei. I nawet tam gdzie po ludzku ciężko znaleźć sens i rozwiązanie jest WIARA… „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”

Z taką samą wiarą i ufnością powinniśmy patrzeć na relacje z innymi. Oni też zawodzą, psują się ale to nie jest powód by ich skreślać i o nich zapominać. Oni też czują… Też jest im źle…

Czasami wystarczy niewiele. Jeden uśmiech, jedno cześć i kilka minut, które potrafią zmienić bieg życia…

Nie budujcie tam i mostów, a te mosty porozumień i uczuć, które były lub są, niech zostaną. Nie palcie ich. Dbajcie o innych i o relacje, które są.

Odwagi działajcie! I nie bójcie się tego co ktoś o Was pomyśli. Czas działa w tym momencie na Waszą niekorzyść. Czasami trzeba zaryzykować i stanąć z prawdą twarzą w twarz 😍

3 myśli na temat “Odwagi i do dzieła 😍

      1. Próbować zawsze warto, żeby zobaczyć co się wydarzy, ale ja piszę o tym, gdy wiemy, co się wydarzy i walimy głową w mur wg zasady, żeby się nie poddawać. Te sytuacje, gdy facet w związku już dwa razy rozminął się z prawdą w ważnej sprawie albo studiujemy coś, do czego nie mamy talentu … wiadomo jak to się skończy, tutaj nie ma nic interesującego. To tylko moja opinia. Pozdrawiam, niech Ci się dobrze darzy 🙂

        Polubienie

Dodaj komentarz