Kiedy…

Kiedy przychodzi noc, a sen kolejny raz nie spieszy się, by przyjść…

Kiedy kolejny dzień znów jest na NIE…

Kiedy…

Tych kiedy można by mnożyć bez końca…

I właśnie dziś znów ciągnie mnie tam, do tego świata idealnego, do prostych gestów i słów.

Ciągnie mnie tam, gdzie jestem ja… Gdzie jesteś Ty… Gdzie błogi ten stan.

A w uszach znów słyszę ten głos… Zamykam oczy by to mogło trwać. I rzeczywistością znów mogło się stać…

Dodaj komentarz