To już 365 dni… Nawet nie zdążyłam się zorientować, kiedy minął ten czas… Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Stałeś tam, a ja… Moje serce biło stokroć szybciej niż zwykle… Pamiętam to ukradkowe spojrzenie i to pytanie w głowie co dalej… Nie myślałam, że takie przypadkowe spotkanie wywoła we mnie tyle emocji… Że później będę Cię chciała mieć więcej i więcej…
Nie sądziłam, że się zakocham, a jednak. Nie układałam gotowych scenariuszy, dałam się ponieść chwili. I mimo, że tych pięknych chwil było tak mało nie żałuję, ani jednej z nich…
Dałabym wiele, by znów spojrzeć w Twoje oczy i utonąć w Twoim uśmiechu… Czuć to jak mnie przytulasz i dać się ponieść chwili, kiedy mnie całujesz… Poświęciłabym kolejne noce na Nasze niekończące się rozmowy tak naprawdę o wszystkim i o niczym, można by powiedzieć. Chciałabym znów widzieć jak Twoje oczy się śmieją i sama uśmiechnąć się do wiadomości, które właśnie od Ciebie dostałam… Chciałabym znów wściekać się, że przegrałam w grze… Chciałabym, żebyś zwyczajnie był… Bo wiem, że to co czułam jest we mnie nadal, choć tak bardzo się ostatnio z tym kłócę…
Na dźwięk Twojego imienia w mych oczach pojawiają się małe łezki, którym nie daję płynąć… A głos… Głos się łamie…
Chciałabym, żebyś wiedział, że to nie przypadek, kiedy masz ode mnie nieodebrane połączenie… Bo czasami tak bardzo chciałabym Cię usłyszeć i wiedzieć co u Ciebie… Chciałabym w końcu przestać kłamać i się oszukiwać, że nic nie czuję…
Tak chciałam być… Dziewczyną a później żoną marynarza. Chciałam takiego życia… Życia, które nie jest łatwe… Chciałam tych emocji, które towarzyszyły przy pożegnaniu i przy powrocie. Chciałam być tym portem, do którego będziesz wracał. Chciałam być częścią tego wszystkiego…
Chciałam i nadal chce…