Są dni, kiedy jedynym sensownym rozwiązaniem jest ucieczka. Od zgiełku i hałasu, od otaczających Cię tłumów, od myśli, od tych wszystkich spojrzeń czekających aż zaczniesz mówić…
Ucieczka od tego co boli, a nie powinno… Od tego co zabiera radość i chęć by stawić kolejny krok przed siebie…
Ucieczka od samego siebie… Bo czasami człowiek chciałby zostawić wszystko za sobą, być znów białą, gotową do zapisania kartą, bo zwyczajnie wie, że warto… Odrzucić przeszłość i to co było, jak gdyby nigdy się to nie zdarzyło..
I za nic ma ludzkie gadanie, jest gotów skoczyć w ogień… Choć wie, że gdy to się stanie już nic nie będzie takie samo…
Dlatego uciekasz, bo tak jest zawsze najprościej…