Żywioły…

O ile żywioły mogą cieszyć oko, o tyle też mogą być niebezpieczne…

Woda, źródło życia. Drogocenny napój dla roślin, zwierząt i ludzi. Coś bez czego nie wyobrażamy sobie egzystencji. Woda orzeźwienie w upalny dzień… Spokojna rzeka płynąca swym korytem… I ta sama rzeka zabierająca kolejne metry ziemi i wdzierajaca się w głąb lądu… Deszcz… A ulewa…

Powietrze. Potrzebne by żyć. I o tyle o ile w upalny dzień wiatr przynosi chłód i orzeźwienie, o tyle powiew tego samego wiatru zimą, niesie arktyczny chłód. Spokojny i delikatny – to to co lubimy i czego się nie boimy. Ale kiedy świszcze za oknem i od jego naporu uginają się drzewa, stan ten budzi w Nas grozę i strach.

Ogień o który grzejesz dłonie przy ognisku lub kominku…. I ten sam, który zapruszony pozbawia Cię tego co najcenniejsze…

Ziemia po której stąpasz, na której wznosisz dom. Ta która winna być bezpiecznym miejscem. Z chwilą, kiedy zaczyna się trząść zabiera ze sobą wszystko…

Woda, powietrze, ogień i ziemia… 4 żywioły. Wszystkie potrzebne a takie różne… Wszystkie łączy jedno: przed ich niszczycielskim wpływem nie jesteś w stanie się uchronić.

Nie jesteś w stanie sprawić by ziemia stanęla, by wiatr się uciszył, woda przestała zabierać ląd, a ogień sam się ugasił.

Kiedy zaczynałam pisać ten tekst przed oczami miałam obraz zniszczeń jakie wiatr uczynił. Obraz, który przerażał i wywoływał łzy. Ludzi, którzy w kilka sekund utracili dorobek całego życia. Szczęście w nieszczęściu, że oni sami zostali przy życiu…

Dzisiaj mam obraz zniszczeń, które jeden człowiek wyrządza drugiemu człowiekowi. Obraz palących się obiektów, ostrzału, czołgów, zakrwawionych twarz, zabitych ludzi – tak obcy Nam – ludziom żyjącym w obecnych czasach. Moje pokolenie obraz wojny zna tylko z kart historii. Czy to wszystko jest potrzebne?

Cztery żywioły… A może jest ich pięć? Człowiek i jego decyzje? Czy one też mogą być żywiołem? Niszczycielską siłą? Czymś co zniechęca do funkcjonowania?

Każda decyzja człowieka ma wpływ. Na jego samego, na osoby z którymi funkcjonuje, rodziny, zakłady pracy, funkcjonowanie państwa… Współpracę między państwami albo jej brak… Każdy ruch zostawia ślad, ślad którego nikt ani nic nie jest w stanie zetrzeć.

I o tyle o ile z wszystkim czterema żywiołami nie ma dyskusji, tak z piątym którym dla mnie jest człowiek ta dyskusja i dialog być powinny…

Z tym pytaniem czy piątym żywiołem ów człowiek jest…? Was zostawiam…

🙏🇺🇦

Dodaj komentarz