Są takie dni, kiedy wiesz, że łzy które są pod Twoim powiekami tuż po przebudzeniu, cały dzień będą czekały na to, żeby w końcu popłynąć…
Dni, kiedy wiesz, że to co chciałaś mieć na wyciągnięcie ręki, tak naprawdę jest nie do osiągnięcia…
Dni, kiedy wiesz, że kochasz… Kochasz kogoś, kto nigdy nie będzie z Tobą. I nawet gdybyś stanęła na rzęsach, nie jesteś w stanie zrobić nic… Absolutnie nic…
2020rok nie ma w sobie póki co optymizmu. Problem goni problem… Nerwy czasami trudno zatrzymać. Podobnie i łzy. I mimo, że silisz się na uśmiech, przegrywasz starcie twarzą w twarz… Twoje oczy pokazują co w sercu masz…
Zapyta ktoś, dlaczego tak, zbudowany jest ten świat… Dlaczego wciąż czai się tyle zła? Ile udźwignąć i znieść się da? Dlaczego właśnie ja??
Na te pytania i ja szukam odpowiedzi. Z każdym kolejnym dniem zamiast być bliżej, jestem dalej, a zagadek wciąż przybywa.
Szczerość, prawda, zaufanie wartości, które w obecnych czasach dla wielu nie istnieją…
Powierzchowność, przypinanie łatek, głupie domysły i dogadywanie mamy na porządku dziennym….
Czy tylko na to Nas stać?
Czy tak trudno w osobie, którą mamy obok, zobaczyć jej szczere intencje i uczucia? Skrócić ten dystans, pokonać bariery… I zwyczajnie żyć nie narzucając innym co dla Nich jest najlepsze?
Każdy z Nas bowiem jest niepowtarzalny i wyjątkowy. Problem w tym, że nie każdy potrafi zadać sobie tyle trudu by to zauważyć i do tego się przekonać… Zwyczajnie doceniamy to co proste i bez wyrazu.
Tylko nie zawsze to co prosto przychodzi jest warte jakiejkolwiek uwagi…