…bo zazwyczaj najgłośniej krzyczą Ci, którzy nie mówią nic… zamykają swoje myśli i słowa pod maską uśmiechu i żartu… tak tak właśnie tak… uważasz, że się mylę??
spójrz przez ramię na swoją przeszłość, na tych, którzy byli, są w Twoim otoczeniu. spytasz po co? ilu z tych, którzy byli już nie ma? jeśli ich nie ma to gdzie są? przecież świetnie dawali sobie radę… w pracy, w domu… mieli wspaniałych przyjaciół, wśród których byłeś i TY… i co? nikt nic nie widział, nikt nie słyszał… przebudzenie przyszło, gdy było już za późno…
zastanów się ile razy Twoje problemy i rozterki były najważniejsze? ile razy z byle problemem zawracałeś komuś głowę? tak TY właśnie TY! zwróciłeś uwagą na to czym martwi się ktoś Tobie bliski? pewnie nie… tak już jest, że najważniejszy jest nasz czubek nosa i nic poza tym… Świat pędzi do przodu,a Ty uważasz się za jego centrum. Ty i Twoje problemy, dylematy… przechodzisz obojętnie obok innych, mijacie się niczym obcy sobie ludzie.
myślisz skoro nic nie mówi, to wszystko jest dobrze… nie jest – tylko nie wszyscy muszą się ze swoimi problemami afiszować… rodzina i przyjaciele, przecież znasz ich nie od dziś. wystarczy spojrzeć na twarz, prosto w oczy by znaleźć klucz i odpowiedź co w sercu jest nie tak. nie potrzeba dużo, by dostrzec, kiedy kąciki ust, zamiast w radosnym uśmiechu, wykrzywiają się w podkówkę…
nie bądź obojętny – dostrzegaj to co ukryte – wyciągnij rękę do brata, siostry, przyjaciela… nie pielęgnuj w swoim sercu złych uczuć – nastaw się na dobro, na MIŁOŚĆ!