zastanawiacie się pewnie dlaczego krążę w smutnych tematach i dlaczego tak mało tu radości? cóż odpowiedź jest krótka: żyjemy w czasach kiedy większość z Nas zajęta jest własnymi sprawami. na każdym kroku spotykamy ludzi, którzy borykają się z wieloma stratami… począwszy od straty rzeczy materialnych, przez rozstania z tymi których kochamy, a którzy jeszcze mogą wrócić, aż do tej straty, której nic już nie odwróci.. wielu z Nas przechodzi obok tego obojętnie, innym chwilę zajmuje uporanie się z tym bagażem. dla jeszcze innych jest to duża trauma. zapewne wiecie, że wielkim wysiłkiem jest stać z pogodnym czołem i uśmiechem na twarzy, kiedy za serce chwyta ból…
sztuką zaś nie jest uporać się z tym co na wierzchu… sztuką jest wejrzeć wgłąb siebie i spróbować zrozumieć dlaczego tak a nie inaczej reaguję i przeżywam… i nie chodzi tylko o smutek to działa w drugą stronę 😉
może i psychologii nie skończyłam i najmądrzejsza w tym temacie nie jestem – cóż to zdarza się także najlepszym 😉 dla mnie cennym źródłem wiedzy jest to co widzę i obserwuję i wierzcie mi, że takie lekcje życia dają dużo więcej niż podręcznikowa wiedza 😉